Kot Leonarda

  2006-05-21 22:00:00

Od samego początku wszystko na to wskazywało. Nie dość, że krytycy porządnie go zjechali to jeszcze koledze Marianowi bardzo się podobał (a jak jemu się podoba, to mi zwykle nie).

FILM JEST SŁABY!!!

Przez ¾ filmu wieje nudą, gdyby nie popcorn, chyba zacząłbym grać na komórce albo bym zasnął. Montaż nieudolny, momentami sceny ciągną się w nieskończoność, innym razem przeskoki w akcji wywołują niezrozumienie tych co nie czytali i wkurzenie tych co przeczytali książkę.

Pod koniec filmu akcja robi się troche żwawsza, ale praktycznie każdy domyśla się o co w tym wszystkim chodzi, więc przyspieszone tempo przypomina tylko, że niedługo znów zapalą się światła.

Jakby tego wszystkiego było mało, spieprzono nawet muzykę, która jest dobrana tak fatalnie, że momentami zastanawiałem się, czy aby obsługa projektora ścieżek dźwiękowych nie pomyliła. W scenach, w których aż prosiło się o podtrzymywanie napięcia (np. gdy Langdon próbuje otworzyć krypteks) muzyka wylewa na widza nieśmiertelnymi amerykańskimi waltorniami (nie ma chyba ani jednego amerykańskiego filmu, bez waltorni w ścieżce) patos, patos tak wielki, że aż wypatrywałem czy aby na pewno gdzieś w tle za Langdonem ktoś nie wciąga na maszt amerykańskiej flagi.

Podsumowując: materiał na wielki hit koncertowo spartolono, robiąc z niego nudną papkę, której popularnemu Hanks'owi i przepięknej Audrey Tautou uratować się nie udało.

Komentarze