Lemingi w odzieży sportowej
Wczoraj w radio usłyszałem o pomyśle jakichś radnych, który ma rozwiązać problem aktów wandalizmu młodzieży, która to upodobała sobie rozpieprzanie mienia publicznego w kilku miejscach jakiegoś miasta (nie pamiętam w jakim kraju rzecz ma miejsce).
Otóż mądre głowy wymyśliły, że zamontują w tych miejscach odpowiednio mocne głośniki, z których będzie emitowana muzyka poważna, która ponoć nieletnich chuliganów odstrasza.
Ja chciałem zaproponować coś lepszego co powinno się sprawdzić szczególne na polskim podwórku.
Oryginalny pomysł sam w sobie nie jest zły, ale niesie ze sobą konieczność montowania sprzętu grającego w każdym niszczonym dotychczas miejscu - a takich miejsc może być wiele. Ponadto rozwydrzone nielaty mogą się przenosić z miejsca na miejsce, i ktoś w końcu te głośniki będzie musiał przenieść.
Rozwiązanie, które mi przyszło do głowy nasunęła mi na myśl historia, którą usłyszałem kiedyś chyba w TeleExpresie.
Otóż pewni wędkarze wybierając się na rybki zakupili świetny niemiecki (chyba) środek na komary. Wysmarowali się od stóp do głów, po czym poszli łowić. Ryb nie złapali bo chmary komarów nie pozwoliły im skupić się na spławikach. Jeden był chyba nawet hospitalizowany (nie pamiętam dokładnie). Po całej przygodzie ktoś w końcu przeczytał instrukcję obsługi wspaniałego środka, w której jak byk stało, że płyn nie odstrasza a przyciąga komary i należy nim zwilżyć jakąś szmatkę, która następnie powinna być wywieszona w pewnej odległości od obozowiska.
Wracając więc do tematu nielatów-wandali proponuję zamontować jeden porządny głośnik gdzieś w jakimś ustronnym miejscu miasta i puszczać w nim eskę na zmianę z rmf'ką. Gdy wielbiciele odzieży sportowej i im podobni usłyszą "łatwe, ale ambitne linie melodyczne, określone rock'n'rollowym brzmieniem albo jakieś inne sample posklejane z porządnym bitem, nie będą mogli się oprzeć i jak lemingi w to miejsce się udadzą.
Otóż mądre głowy wymyśliły, że zamontują w tych miejscach odpowiednio mocne głośniki, z których będzie emitowana muzyka poważna, która ponoć nieletnich chuliganów odstrasza.
Ja chciałem zaproponować coś lepszego co powinno się sprawdzić szczególne na polskim podwórku.
Oryginalny pomysł sam w sobie nie jest zły, ale niesie ze sobą konieczność montowania sprzętu grającego w każdym niszczonym dotychczas miejscu - a takich miejsc może być wiele. Ponadto rozwydrzone nielaty mogą się przenosić z miejsca na miejsce, i ktoś w końcu te głośniki będzie musiał przenieść.
Rozwiązanie, które mi przyszło do głowy nasunęła mi na myśl historia, którą usłyszałem kiedyś chyba w TeleExpresie.
Otóż pewni wędkarze wybierając się na rybki zakupili świetny niemiecki (chyba) środek na komary. Wysmarowali się od stóp do głów, po czym poszli łowić. Ryb nie złapali bo chmary komarów nie pozwoliły im skupić się na spławikach. Jeden był chyba nawet hospitalizowany (nie pamiętam dokładnie). Po całej przygodzie ktoś w końcu przeczytał instrukcję obsługi wspaniałego środka, w której jak byk stało, że płyn nie odstrasza a przyciąga komary i należy nim zwilżyć jakąś szmatkę, która następnie powinna być wywieszona w pewnej odległości od obozowiska.
Wracając więc do tematu nielatów-wandali proponuję zamontować jeden porządny głośnik gdzieś w jakimś ustronnym miejscu miasta i puszczać w nim eskę na zmianę z rmf'ką. Gdy wielbiciele odzieży sportowej i im podobni usłyszą "łatwe, ale ambitne linie melodyczne, określone rock'n'rollowym brzmieniem albo jakieś inne sample posklejane z porządnym bitem, nie będą mogli się oprzeć i jak lemingi w to miejsce się udadzą.

01/08/2007 - 16:05:58
Pomysł niezły, ale nikt nie zainwestował by kasy w taki sprzęt, nie zwróci się
01/08/2007 - 17:36:44
a na moim osiedlu jest napis „całe życie dresy”. słodkie :)