Jak kradnie Play

Prolog
Skusił był mnie Play swą ofertą swego czasu. Kupiłem, zanęcony ceną, błyszczącego smartfona z dostępem do internetu
Jego wysokość zdziwiła mnie tak bardzo, że ściągnąłem sobie spis połączeń i dokładnie go przeanalizowałem.
Akcja
Okazało się, że system bilingowy Play'a działa w sposób (najwyraźniej) niedeterministyczny i, pomimo że posiadałem środki z wykupionego pakietu danych (500MB) oraz przebywałem w tzw. Strefie Play, czasami naliczał mi koszty za pobrane/wysłane dane tak, jak przy zwykłym połączeniu:

Zadzwoniłem więc do BOK i poprosiłem o wyjaśnienie sprawy, a przy pomocy playowego spisu połączeń podliczyłem nadpłacone złotówki.
Wyjaśnienie nadeszło bardzo szybko: Play przyznał się do błędu i zaproponował "rekompensatę" w minutach połączeń.
Chcąc przygotować się do rzeczowej dyskusji, zadzwoniłem drugi raz do BOK i zapytałem uprzejmie w jaki sposób Play liczy dane? Czy według nich 500MB to 500 x 1024kB, czy może 500 x 1000kB? Zdziwiona pani "konsultantka" bardzo długo poszukiwała odpowiedzi, aż w końcu po konsultacji z działem technicznym wskazała na 1024kB.
Jeszcze raz sprawdziłem swoje obliczenia i wyszło mi, że Play łaskawie chce mi oddać 1/3 tego, co sobie przywłaszczył.
Napisałem więc oficjalną reklamację. Dołączyłem spis połączeń, obliczenia, itp. Oczywiście, trafiłem na "Specjalistę do spraw obsługi klienta", który nie miał pojęcia nie tylko o matematyce, ale również o ojczystym języku i logice. Pismo, które otrzymałem najeżone było błędami stylistycznymi i technicznym bełkotem, a sensu właściwie nie miało w ogóle. W wielkim skrócie, Play odpowiedział mi następująco:
Panie Satanowski. To prawda, zakosiliśmy ci X zł, nasza wina. Przyznajemy się do błędu. Ale oddać możemy najwyżej 1/3 tego, i to nie w PLNach, ale w minutach połączeń. Bierz albo spieprzaj do sądu.
Napisałem więc odwołanie, w którym wykazałem brak sensu ich decyzji: ponownie powołałem się na ich własne spisy połączeń; dorzuciłem również cytat z ich własnego regulaminu, który nakazuje im naprawienie szkód powstałych z ich winy.
Odpowiedź była jeszcze lepsza niż poprzednia. Odpisał mi już nie zwykły konsultant ale sam "lider" konsultantów i z takim samym brakiem szacunku dla ojczystego języka, operując technicznym bełkotem, pokazał mi środkowy palec. W skrócie:
Panie Satanowski. Cmoknij nas w pompkę. Przyznaliśmy ci rację w poprzednim piśmie, ale teraz uważamy, że twoja szkoda wyniosła 12gr. Spis połączeń możesz sobie wsadzić albo iść z nim do sądu.
Epilog
No i zostałem w czarnej dupie. Do sądu nie pójdę, bo po pierwsze koszty sądowe byłyby większe niż wysokość mojej szkody, a po drugie fizycznie nie mogę się ruszyć, bom po operacji przykuty do łóżka. Play mnie karą umowną za jajca trzyma i ściska.
Nosz w mordę jeża!
UPDATE: Widzę, że po wrzuceniu tego przez bnc1 na Wykop zrobiło się tu trochę tłoczno i gwarno. Spieszę więc wyjaśnić kilka spraw, bo widzę, że niektórzy mają spore problemy z czytaniem ze zrozumieniemPozdrawiam.
UPDATE2: Ciąg dalszy tej sprawy.
Cuda, cuda ogłaszają!
Inżynier Andrzej Siudy głosi radosną nowinę o cudzie Śląsk przed powodzią chroniącym.
Gdy przestaje padać deszcz w momencie gdy miastu nie grozi powódź, to dla inż. Andrzeja jest to zapewne zwykłe zjawisko fizyczno-meteorologiczne. Gdy deszcz przestaje padać w trakcie sytuacji kryzysowej to już według pana inżyniera jest cud! Ciekawe.
A co by było, gdyby jednak woda zaczęła się przelewać przez zaporę, ale przelałoby się jej relatywnie niewielka ilość i dopiero po jakimś czasie przestałoby padać. Czy byłby to cud, czy nie? A może pół-cud? Ćwierć-cud? Jak świadczyłoby to o skuteczności boskiej interwencji?
Bonus: Komentarz z łOnetu:
takich Inżynierów Śląsk nosi? Panie jak żeś zdał ten egzamin? Cudem?
1Hz/s
Może mi ktoś wyjaśnić co pan Dr Michał Skalski miał na myśli mówiąc:
... fale mózgowe mają częstotliwość 20-30 Hz na sekundę ...
???
![]()
Klątwa
Wybiórcza donosi, że wiceprezydent Bydgoszczy przestraszył się mocno klątwy rzucanej przez bezdomnego na urzędników miejskich. Strach wiceprezia był na tyle duży, że zawiadomił on był prokuraturę.
Wiedziałem, że to się kiedyś przyda
.
