Jak kradnie Play - vol.2

  2010-06-01 21:00:00

Ponieważ mój poprzedni wpis zrobił się dość “słynny”, a niektórzy komentatorzy rzucili nowe światło na mój spór z Play'em (dziękuję :) ), korzystając z dobroczynnego, ułatwiającego skupienie, działania Ketonalu, postanowiłem przeanalizować wszystko od nowa.

Obliczenia - czyli co spieprzyłem ja

Okazało się, że przyjąłem zły sposób liczenia ilości pobranych/wysłanych danych. Najzwyczajniej w świecie nie wiedziałem o zaokrąglaniu wielkości pakietów danych do 100kB. Nie pomógł mi spis połączeń operujący liczbami zaokrąglanymi do 10kB, a przede wszystkim nie wyprowadziło mnie z błędu BOK, które po zapoznaniu się z moimi obliczeniami odpowiedziało (dokładny cytat):

(...) dokładnie zapoznaliśmy się z opisaną przez Pana sytuacją i postanowiliśmy uznać reklamację za zasadną (...)

Najwyraźniej za mało dokładnie.

Wszystkim tym, którzy chcieliby już zakrzyknąć, żem głupiec i obsmarowałem Play'a niesłusznie, proponuję doczytać do końca.

Bilingi i obsługa klienta - czyli co spieprzył Play

Po pierwsze

Czy się pomyliłem czy nie, niezmiennym pozostaje fakt, że koszty połączeń naliczano mi, choć posiadałem środki z wykupionego pakietu danych. To widać niezależnie od przyjętego sposobu liczenia pakietów.

Po drugie

Mimo ewidentnego dowodu jakim jest spis połączeń:

obrazek

Spis połączeń

Play upiera się, że zakosił mi tylko jeden pakiet danych czyli 12gr. !

Po trzecie

Zakładając hipotetycznie, że wszystko było cacy, że to bilingi są złe, a Satanowski jest głupi i nie umie liczyć, pozostaje jedno pytanie - dlaczego uznano moją reklamację i jednocześnie odmówiono zwrotu pieniędzy?

To jest dla mnie najbardziej niezrozumiałe. Jeśli przyznajesz się do błędu, to go do cholery napraw, szczególnie gdy zmusza cię do tego twój własny regulamin.

Na co mi “rekompensata” w minutach, których i tak nie wykorzystam, skoro w spisie połączeń widzę “ukradzione” złotówki a Play łaskawie chce mi skorygować fakturę o 12gr?

Imponderabilia

Rzeczą już zupełnie poboczną (ale dla mnie ważną) jest poziom oficjalnych pism, które otrzymałem. Drodzy konsultanci, przydałoby się, żeby poza zlikwidowaniem czerwonych podkreśleń w Wordzie, ktoś z was te teksty przed wysłaniem jeszcze przeczytał :-).

Komentarze