Jak kradnie Play

  2010-05-29 21:00:00

Prolog

Skusił był mnie Play swą ofertą swego czasu. Kupiłem, zanęcony ceną, błyszczącego smartfona z dostępem do internetu i zadowolon go używałem do pewnego grudniowego wieczora, kiedy to zalogowałem się do panelu klienta celem sprawdzenia rachunku. Jego wysokość zdziwiła mnie tak bardzo, że ściągnąłem sobie spis połączeń i dokładnie go przeanalizowałem.

Akcja

Okazało się, że system bilingowy Play‘a działa w sposób (najwyraźniej) niedeterministyczny i, pomimo że posiadałem środki z wykupionego pakietu danych (500MB) oraz przebywałem w tzw. Strefie Play, czasami naliczał mi koszty za pobrane/wysłane dane tak, jak przy zwykłym połączeniu:

obrazek

Biling

Zadzwoniłem więc do BOK i poprosiłem o wyjaśnienie sprawy, a przy pomocy playowego spisu połączeń podliczyłem nadpłacone złotówki.

Wyjaśnienie nadeszło bardzo szybko: Play przyznał się do błędu i zaproponował “rekompensatę” w minutach połączeń.

Chcąc przygotować się do rzeczowej dyskusji, zadzwoniłem drugi raz do BOK i zapytałem uprzejmie w jaki sposób Play liczy dane? Czy według nich 500MB to 500 x 1024kB, czy może 500 x 1000kB? Zdziwiona pani “konsultantka” bardzo długo poszukiwała odpowiedzi, aż w końcu po konsultacji z działem technicznym wskazała na 1024kB.

Jeszcze raz sprawdziłem swoje obliczenia i wyszło mi, że Play łaskawie chce mi oddać 1/3 tego, co sobie przywłaszczył.

Napisałem więc oficjalną reklamację. Dołączyłem spis połączeń, obliczenia, itp. Oczywiście, trafiłem na “Specjalistę do spraw obsługi klienta”, który nie miał pojęcia nie tylko o matematyce, ale również o ojczystym języku i logice. Pismo, które otrzymałem najeżone było błędami stylistycznymi i technicznym bełkotem, a sensu właściwie nie miało w ogóle. W wielkim skrócie, Play odpowiedział mi następująco:

Panie Satanowski. To prawda, zakosiliśmy ci X zł, nasza wina. Przyznajemy się do błędu. Ale oddać możemy najwyżej 1/3 tego, i to nie w PLNach, ale w minutach połączeń. Bierz albo spieprzaj do sądu.

Napisałem więc odwołanie, w którym wykazałem brak sensu ich decyzji: ponownie powołałem się na ich własne spisy połączeń; dorzuciłem również cytat z ich własnego regulaminu, który nakazuje im naprawienie szkód powstałych z ich winy.

Odpowiedź była jeszcze lepsza niż poprzednia. Odpisał mi już nie zwykły konsultant ale sam “lider” konsultantów i z takim samym brakiem szacunku dla ojczystego języka, operując technicznym bełkotem, pokazał mi środkowy palec. W skrócie:

Panie Satanowski. Cmoknij nas w pompkę. Przyznaliśmy ci rację w poprzednim piśmie, ale teraz uważamy, że twoja szkoda wyniosła 12gr. Spis połączeń możesz sobie wsadzić albo iść z nim do sądu.

Epilog

No i zostałem w czarnej dupie. Do sądu nie pójdę, bo po pierwsze koszty sądowe byłyby większe niż wysokość mojej szkody, a po drugie fizycznie nie mogę się ruszyć, bom po operacji przykuty do łóżka. Play mnie karą umowną za jajca trzyma i ściska.

Nosz w mordę jeża!

UPDATE

Widzę, że po wrzuceniu tego przez bnc1 na Wykop zrobiło się tu trochę tłoczno i gwarno. Spieszę więc wyjaśnić kilka spraw, bo widzę, że niektórzy mają spore problemy z czytaniem ze zrozumieniem ;-).

  • Po pierwsze primo: Dziękuję Almix'owi za linka do UKE. To będzie kierunek moich dalszych poczynań.

  • Po drugie primo: Wszystkim doradzającym niepłacenie rachunków, samodzielne wymierzanie sprawiedliwości, blokowanie jakichś pakietów oraz tym, którzy uważają, żem mięczak i nie walczę o swoje - dziękuję za rady i polecam uważniejsze czytanie (ze zrozumieniem).

  • Po trzecie primo, ultimo: Nie wątpię, że mój problem wynika z błędu pracownika a nie całej korporacji więc nie zamierzam zamieszczać treści/skanów korespondencji. Ci, którzy do mnie pisali robili to w ramach swoich obowiązków służbowych i jeśli coś schrzanili, to należy im się opierdziel od ich szefa a nie od użytkowników Wykopu.

Pozdrawiam.

UPDATE2

Ciąg dalszy tej sprawy.

Komentarze