Wyprawa do Korei - takie małe podsumowanie

  2012-09-20 22:08:00

W sumie miałem już nic nie pisać w ramach triploga ale przypomniało mi się jeszcze kilka ciekawostek związanych z moim pobytem w Korei i podróżą tam i z powrotem.

obrazek

Mogłem w sumie napisać o tym przy okazji poprzednich postów, ale najczęściej pisałem je w pośpiechu, kilka minut przed północą, co nie sprzyja kreatywności :).

Smartfony

Pierwsza rzecz, która rzuciła mi się w oczy po wylądowaniu w Korei to przywiązanie Koreańczyków do ich smartfonów i tabletów. Smartfony mają praktycznie wszyscy. Ciężko spotkać kogoś, kto go nie ma, lub właśnie go nie używa. Ośmiolatka z Galaxy S-dwójką to nic nadzwyczajnego. Spora liczba z tych wszechobecnych smartfonów wyposażona jest w odbiorniki DMB więc gdy widzisz Koreańczyka przez dłuższy czas gapiącego się w ekran swojego fona, nie oznacza to, że ma on problemy z czytaniem - zapewne właśnie zwyczajnie ogląda sobie telewizję.

Używanie tabletu jako lusterka przez modnie ubranego Koreańczyka, sprawdzającego, z której strony czoła jego długa grzywka wygląda najlepiej, to również nic dziwnego.

Tablety i monitory w samochodach

Pokrewny do smartfonów temat to tablety zamontowane w samochodach (a nawet w skuterach). Nie widziałem bodajże nawet jednego samochodu, który nie posiadałby choćby jednego ekranu przymocowanego do deski rozdzielczej. Samochód stary czy nowy - ekranik musi być! :)

obrazek

A na ekraniku jeśli nie standardowy GPS, albo jakieś media-center … to oczywiście telewizja.

obrazek

Nie wiem jak wygląda sprawa legalności oglądania telewizji w trakcie jazdy, ale nie jest to niespotykana praktyka :)

Lotnisko w Moskwie

Nie zwiedzałem zbyt wielu lotnisk więc nie mam wielkiego porównania ale … lotnisko Moskwa-Szeremietiewo totalnie mnie rozczarowało i wkurzyło. Mogę wybaczyć kretyńską organizację przesiadek - to, że człowiek lekko niesprawny ruchowo ma niewielkie szanse zdążyć na przesiadkę gdy bramkę wejściową i wyjściową dzieli dystans, którego pokonanie szybkim krokiem zajmuje 15-20 minut. W głowie mi się natomiast nie mieści jak można pozwolić na palenie papierosów na terenie lotniska, w miejscach gdzie przebywają setki ludzi. Gdzieniegdzie postawione urządzenia mające pochłaniać dym bardziej służą za podpórkę niż rzeczywisty pochłaniacz. Zresztą palacze jak zwykle mają w dupie innych i nawet nie starają się pomóc tej badziewnej maszynie - dmuchają wszędzie, albo palą kilka metrów od maszyny. Porażka.

obrazek

Choć może nie powinienem się dziwić po tym co miałem okazję obserwować lecąc Aeroflotem z Seoulu do Moskwy. Brzydkie, grube stewardessy; komunikaty po angielsku wygłaszane chyba w trakcie przeżuwania ziemniaków; tapicerka foteli robiona prawdopodobnie z odkupionych od PKP zasłonek z 30 letnich wagonów; ilość miejsca między fotelami przystosowana wyłącznie do średniego wzrostu Koreańczyka; obrzydliwe jedzenie; nie sprzątanie po posiłku przez jakąś godzinę; organizacja roznoszenia napojów wołająca o pomstę do nieba; itd.

W Korean Air natomiast; fajne stewardessy, jednorazowe kapcie, szczoteczka i pasta do zębów dla każdego pasażera; świetna organizacja, dużo więcej miejsca dla pasażera… i przede wszystkim lotnisko, na którym zrobiono nawet specjalną kolejkę, żeby się człowiek w biegi długodystansowe nie bawił.

Pewnie przesadzam i niepotrzebnie generalizuję… ale następnym razem jeśli będę miał do wyboru linie rosyjskie i koreańskie, raczej nie będę się zastanawiał :)

Komentarze