Parasole, logistyka i kolacja “zrób to sam”

  2012-09-13 15:07:00

Dziś za sprawą pogody, która najwyraźniej zaczęła płakać na myśl o moim zbliżającym się wylocie, kolejny raz przekonałem się jak Koreańczycy mają wszystko na swój sposób przemyślane.

Deszcz. Wydawałoby się zwykła sprawa. Ale jednak w kraju, w którym często pada, w fabryce, w której pracuje jakieś parę tysięcy ludzi taki deszcz to jednak kłopot. Koreańczycy i na to mają sposoby.

Idzie sobie np. taki Koreańczyl z biura na stołówkę, a tu leje deszcz. Nic nie szkodzi, firma przygotowała pińcet firmowych parasolów i postawiła je przy wyjściu. Parasolem można się poczęstować i w stanie zbliżonym do suchego do celu dojść. Dochodzi koreańczyk do celu i może odłożyć parasol na taki sam stojak. A co jeśli miał swój i z nikim się swoim ulubionym parasolem dzielić nie chce. Nie ma problemu. Przy każdym wejściu stoi specjalny dystrybutor jednorazowych, foliowych pokrowców na parasole (w dwóch rozmiarach nawet). Wsuwamy parasol w dystrybutor, wyjmujemy opakowany, suchy, nie kapiący :)

Kolacja

Po robocie poszliśmy wspólnie na kolację w restauracji. Typowej koreańskiej restauracji, gdzie mięcho przygotowujesz sobie człowieku sam :)

Zaczęliśmy z prawie pustym stołem …

obrazek

… a później do wyboru do koloru, mięcha, zielsko, jajka, glony, inne zielsko …

obrazek

co chwila pojawiało się coś nowego

obrazek

mięso tnie się nożyczkami (nasi producenci sprzętu do grilowania jeszcze na to nie wpadli).

Pojawiały się też cuda o dziwacznym składzie i wyglądzie … np. coś co przypominało czarne ludzkie glisty wymieszane z lodem i udekorowane jajkiem:

obrazek

Wracając z wyżerki udało mi się sfocić kolejny raz, najbardziej oblepiony reklamami budynek jaki w życiu widziałem:

obrazek

Napotkałem również rzadko spotykany widok - motocyklistę w kasku:

obrazek

A w mijanej restauracji widziałem coś czego nazwać nie potrafię inaczej niż “pływające morskie fiuty” ;)

obrazek

Komentarze