Jamendo Console Player

jamendo Polubiłem ostatnio słuchanie muzyki z Jamendo. Poziomem przewyższa (muzyka) pop-emo chłam, którym "raczą" mnie krajowe stacje radiowe, a do tego

jest tak kompletnie nieznana (nieobecna w mainstream'ie), że nie przyciąga zbytnio mojej uwagi i nie przeszkadza w pracy. Wprost ideał, ... gdyby nie jedno 'ale'. Żeby słuchać trzeba wejść na stronkę.

Potrzeba

Niby nic, ale dla mnie to problem. Moim źródłem muzyki jest mój servero-media-center zrobiony z hapekowego cienkiego klienta i odpalanie na nim X'ów tylko do słuchania muzyki to zbyt duży 'koszt' (udam, że bez znaczenia jest fakt, że ja po prostu lubię pracować w konsoli).

Rozwiązanie

Gotowego rozwiązania nie znalazłem (jest kilka okienkowych jamendo-playerów). Trochę pokombinowałem w Pythonie. Zaliczyłem facepalm, gdy zorientowałem się, że adresy, które wyciągałem Wiresharkiem, są opublikowane na oficjalnej stronie Jamendo. W końcu doszedłem do czegoś co nawet działa.

konsola

Podstawowa funkcjonalność, która spełnia w 100% moje potrzeby zawiera się w trzech punktach:


  • odtwarzanie konkretnego albumu

  • ściąganie konkretnego albumu

  • odtwarzanie Radia Jamendo

Nie ma żadnego przewijania, scroblowania, dodawania do ulubionych, itd. Żadnych zbędnych wodotrysków. Odpalam to sobie w screenie i leci sobie godzinami. Gdy odtwarzany kawałek wyjątkowo mi się nie podoba pojedyncze Ctrl+C przechodzi do następnego utworu, przytrzymane - ubija playera.

Pod maską

Kod jest prosty (wręcz prostacki). Ameryki nie odkryłem. Odpytując kilka adresów, wyciągam poprzez API Jamendo adres ścieżki audio. Pozostaje tylko ją odtworzyć.
Na początku kombinowałem z gstreamer'em ale okazało się, że na jednej maszynie działa, a na drugiej - mimo zbliżonej konfiguracji - odmawia posłuszeństwa. Z wrodzonego lenistwa sięgnąłem więc po rozwiązanie najprostsze - uruchamiam w tle aplikację mpg123 z adresem mp3ki jako parametrem. Całość działa sprawnie i zgrabnie, jak na razie, żadnych większych problemów nie zaobserwowałem.

Repo

Jeśli ktoś ma ochotę zajrzeć lub pogrzebać w kodzie, to proszę się nie krępować:
git://github.com/satanowski/Jamendo-Console-Player.git

Wytykanie błędów mile widziane :)

Hard core w Wielki Piątek

Niedawno pisałem o tym, jak to pocałowałem klamkę Estrady, bo ktoś postanowił ją zamknąć pod pretekstem niespełnienia wymogów przeciwpożarowych.

Teraz czytam o "kontrowersyjnym" koncercie, który ma się dziś tam odbyć ("Hard core w Wielki Piątek. Kontrowersyjny koncert").

Cała "kontrowersja" polega na tym, że koncert ma się odbyć w wielki, a nie zwykły piątek. Nikt nie zamierza drzeć biblii, sikać na święte obrazy, odgryzać głów nietoperzom itp. Po prostu paru gości zagra w ten, a nie inny piątek.
Żeby jeszcze chociaż jazgotali na rynku, placu, stadionie albo osiedlu .... nie, zwyczajnie sobie chłopy pohałasują w zamkniętym klubie na biletowanej imprezie.
No prawdziwy skandal ! ;-)

Niektórym nie mieści się w ciasnych głowach myśl, że są też tacy, którzy wielko-piątkowy wieczór chcą spędzić na słuchaniu muzyki. Powinni przecież siedzieć w domach. Dumać o życiu i śmierci ... a w ramach rozrywki obejrzeć sobie "Oratorium Kalwaryjskie", "Jan Paweł II niezwykły papież", transmisję papieskiej Drogi Krzyżowej w rzymskim Koloseum, "Zwykły, święty człowiek", "Wielki Piątek na Wangu" albo "Karol papież, który pozostał człowiekiem".

Dla mniej wyrobionego widza jest jeszcze podwójna porcja "Plebanii", w której dziś wyjątkowo zobaczymy jak Michalina przychodzi negatywnie nastawiona na występ młodzieżowej grupy hip-hopowej, która wystawia Drogę Krzyżową w podziemiach kościoła.

To jest dopiero Hard Core!

Koncert Lao Che, prawie

Miałem się ja wczoraj bawić na koncercie Lao Che w bydgoskiej Estradzie alem się nie pobawił. Klameczkę pocałowałem, a w zasadzie to tylko spojrzałem na nią z oddali, bo dostępu do niej

broniło dwóch poważnych stróżów prawa.

Uprzejmy pan policjant poinformował mnie, że klub został zamknięty decyzją prokuratora ze względu na niespełnienie jakichś przepisów p.poż.. Jeśli to prawda, to jest to dość zastanawiające, bo tych przepisów nie spełnia 99% bydgoskich klubów i jakoś działają. Czyżby właściciel się komuś naraził ???

Może ktoś wie coś więcej?

Therion

W końcu miałem okazję zobaczyć ich na żywo. Co tu dużo gadać, świetny występ. Szkoda, że kontuzjowana noga nie pozwoliła mi wpakować się pod samą scenę.

Zrobiłem kilka zdjęć, ale z racji dużej odległości, dużego iso, i ogólnie warunków nie sprzyjających fotografowaniu są takie jakie są - czyli zaszumione i nie zawsze ostre.
Mimo to, chyba dość dobrze oddają klimat koncertu.
Jedno wrzuciłem na dig'a:
therion
resztę na facebook'a.

Ciekawy koncert wczoraj widziałem ...

... a momenty były?
Były. I to niezłe :-)
Czas: wczoraj wieczorem.
Miejsce: Bydgoszcz, Estrada.

Nie licząc jury, publiki było jakieś 10 osób (w porywach do 15) w tym 3 nie należały do żadnego z występujących zespołów - których to wystąpiło sztuk 5.
Zespoły (jeśli dobrze pamiętam nazwy) NovotvóR, Helldorado, The Day After pokazały całkiem niezły poziom. O pozostałych dwóch lepiej nie wspominać - www.żal.pl.

NovotvóR jako pierwszy miał najtrudniejsze zadanie ale jakoś sobie poradził. Zaprezentowali się całkiem nieźle jak na tak młody skład. The Day After jako starzy wyjadacze nie byli gorsi, ale jednak nie porwali nikogo swoim występem.

Wygrał - całkowicie zasłużenie - zespół Helldorado. Chłopaki dawali ostro czadu, zarówno na instrumentach, jak i na wokalu.
Osobnej wzmianki wymaga perkusista. Chłopak łoił gary, że aż miło ... i nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie miał (na oko) 9 - 10 lat. Coś czuję, że rośnie konkurencja dla Danny'ego Carey'a :-)
Reszta bandu też dawała radę, grali naprawdę dobrze i ogólnie mieli to coś co sprawiało, że słuchało się ich z przyjemnością.

Kolejny zespół, dał się zapamiętać głównie tym, że już w połowie pierwszej piosenki chłopaki pomylili sampla z bitem ;-), a może zwrotki w piosence, w każdym razie przerwali i zaczęli od początku.

Oczywiście mogło być gorzej ... i było. Prawdziwy rekord beznadziejności pobił zespół Awers ... albo Rewers ... nie pamiętam, ale jedno z dwojga. Klawiszowiec opanował chyba dopiero 3 klawisze, a przynajmniej tak to brzmiało gdy wykonywali cover "Całuj mnie". Wokalista bardziej wyglądał niż śpiewał, a że wyglądał jak wyjęty z polsatowego serialu, to można sobie wyobrazić jaki miał wokal. Do tego próbował, podkreślam próbował, skakać po scenie, co dawało efekt wprost komiczny. Perkusisty nie widziałem bo chował się za wielkim talerzem, który uderzał pałką tak, jakby bał się, że mu odda.
Na szczęście widziałem gitarzystę. Widziałem i przyglądałem się mu z każdą minutą bardziej rozbawiony. Chłopak aktorzył lepiej niż Rasiak na boisku. Za każdym razem gdy znalazł się w zasięgu kamery (taaak, ktoś to filmował) zaczynał wyczyniać prawdziwe cuda na gitarze. Palce szybsze niż dźwięki skakały po strunach raz ponad, raz pod gryfem ... myślałem, że mu się progi stopią od tej szybkości. Niestety efektów tych palcowych akrobacji za cholerę nie było słychać. Wszystko brzmiało identycznie przed, w trakcie i po gryfowo-strunowo-palcowej gimnastyce.

Ogólnie wieczór muszę zaliczyć do udanych. Trochę muzyki, trochę kabaretu, piwo i dziołchy w glanach. Czego chcieć więcej :-)

Pearl Jam - Love Reign O’er Me

Only love
Can make it rain
The way the beach is kissed by the sea
Only love
Can make it rain
Like the sweat of lovers
Laying in the fields.

Love, Reign o’er me
Love, Reign o’er me, rain on me

Only love
Can bring the rain
That makes you yearn to the sky
Only love
Can bring the rain
That falls like tears from on high

Love Reign O’er me

On the dry and dusty road
The nights we spend apart alone
I need to get back home to cool cool rain
I can’t sleep and I lay and I think
The night is hot and black as ink
Oh God, I need a drink of cool cool rain

mp3

... piękny utwór! Film, który mnie skłonił do jego odszukania, również.
Polecam.

Beirut

W ramach mojej fascynacji zespołem "Beirut" wrzucam co następuje:








Gryba rura Ryszarda Nowaka

Jesteśmy uratowani!!!
1. pogromca satanistów, metali, i wszelkich innych nie-katolików w RPv4beta - Ryszard Nowak znów przystąpił do akcji. Szybki jak Kubica w swoim bolidzie, zwinny jak kot premiera
i ostry jak brzytwa Oleksego, uderza! Wywołując zaskoczenie wieksze niż hiszpańska inkwizycja (której jak wiadomo nikt się nie spodziewa).
Tym razem przywali z grubej rury. Nie będzie się rozdrabniał na drobne, nie będzie się zajmował jakimiś tam pojedynczymi zespolikami co to by występować w tym świętym, katolickim kraju chciały, o nie! Tym razem Nowak zadziała kompleksowo. Tym razem załatwi ich wszystkich jednocześnie.
Otóż Ryszard Nowak stworzy Raport. I nie będzie to raport byle jaki, będzie to dokładna lista (czarna lista) wszystkich satanistyczny zespółów w Polsce!!!
To wiekopomne dzieło trafi do policjantów, sędziów, prokuratorów i księży. Wszyscy oni rzucą się chyżo do pracy, będą blokować, nie pozwalać, odcinać możliwości i zabraniać występów tych niekatolickich degeneratów z długimi przetłuszczonymi włosami.
Dodatkowo w raporcie znadzie się dokładne opracowanie na temat każdego zespołu, żeby taki pochodzący z Pcimia Dolnego policjant, dla którego muzyka zawiera się między Piotrem Trybikiem a DodąElektrolux, wiedział za co może danego szatanistę zamknąć.
Nie od dziś wiadomo, że krzewienie kultu szatana, czy też same tworzenie atmosfery temu sprzejającej, nazywanie się kapłanami szatana i śpiewanie "zabić księdza, chory kościół", jest w naszym świetym kraju zabronione.
Oj, nie szkodzi, że nie ma na to konkretnych paragrafów, wszystko da sie podciągnąć pod obrazę uczuć (Bogu niech będą dzięki za ten wspaniały przepis !!!).
Biedny młody człowiek może zobaczyć takiego satanistę, usłyszeć jego wulgarne, mroczne bezeceństwa i od razu jest zgubiony. Szatan zalęgnie się w jego duszy i bez egzorcysty się nie obejdzie. Prawie tak jak z pedałami i lezbami na paradzie - wiadomo przecież, że trzeba przed nimi dzieci chronić, bo od jednego pedalskiego spojrzenia orientacje mogą się im pomieszać. I niech nikt nie wyskakuje z tym kretyńskim i jakże nielogicznym argumentem, że w radio ich nie puszczają, że koncerty są biletowane, że nikt postronny nie wejdzie i nie będzie miał szansy się obrazić. Jeśli ktoś widzi tu analogię do cytatu z jednego z odcinków przyjaciół (cytuję z pamięci):
- płoszycie moje koty
* Ale pan nie ma kotów
- ale mógłbym mieć
... to pewnie też jest satanistą.
I ani słowa o wolności słowa. Wolność słowa jest ale dla prawomyślnych obywateli, a nie tych przebrzydłych, ubierających się na czarno metali (tfuuu! pewnie ich matki nie kochały, a ojcowie byli żydami, komunistami, wolnomularzami i ateistami).

Nie nagrywasz pieśni w rodzaju "Psałterza Wsiowego", masz szlaban!.