Gral + GLS

  2006-04-06 12:00:00

Zamówiłem niedawno trochę sprzętu w sklepie Gral. Zamówienie złożyłem w piątek, w poniedziałek miły pracownik grala zadzwonił do mnie i oświadczył, że sprzęt już jest i następego dnia do mnie dotrze. Czekałem cały wtorek, ale się qrwa nie doczekałem. W środę zadzwoniłem do sklepu i dowiedziałem się, że sklep ma problemy z jednym z towarów, biedacy nie mogą go nigdzie dostać - to qrwa dlaczego był on oznaczony na stronie jako dostępny?!?

Z zamówienia wyleciał jeden towar i reszta doszła do mnie dziś, czyli w czwartek. Dojśc doszła - ale w jakim styly?! Na początek pan kurier oświadczył, że to nie on będzie się do mnie dostosowywał tylko ja do niego, i gówno go interesuje, że to ja płacę. Kiedy wreszcie przybył nie chciało mu się poczekać na sprawdzenie sprzętu - wziął forsę i wyszedł. I wszystko byłoby fajnie gdyby pajac wydał mi resztę. Nie wiem co sobie koleś myślał, ale wziął całą forsę i sobie poszedł. Szybki telefon do centrali ... dostałem numer jego komóry i dzownię … mówię o co chodzi... a koleś mi na to, że jemu się już nie chce wchodzić na moje piętro i żebym to ja do niego zszedł. Myślę sobie - trudno! Zlazłem do kolesia, rozglądam się, nie ma. Czekam, czekam. Wreszcie pojawił się gdzieś przy drugim końcu bloku. Idę do niego (choć to qrwa on powinien ruszyć dupę, bo to on zawinił)... a ten #$%%^^$$% pajac pokazuje mi z daleka moją resztę, kładzie ją na chodniku, odwraca się na pięcie i wraca do samochod!

NO KU...WA! CO TO MA ZNACZYĆ?!?!!

Bilans: 2 dni spóźnienia, jeden sprzęt nie działa, inny działa ale beznadziejnie.

Pierdzielę taki sklep i taką firmę kurierską

Skomentuj....